piątek, 14 marca 2014

Rozdział 2

Weszliśmy do środka. Korytarz był przyciemniony i zupełnie prosty bez żadnego zakrętu. Skierowaliśmy się w stronę czarnych drzwi, które niczym nie różniły się od innych. Nozdrza zatykał zapach spalonej blachy, dochodzący z pracowni Dr Tvaila (czyt.Tłajla). Na moich rękach pojawiła się gęsia skórka , która została wywołana nie koniecznie najmilszymi wspomnieniami z tym miejscem. Zatrzymaliśmy się.
- Ty pierwsza - powiedział Mikers zachowując przy tym spokój w głosie. Podeszłam do skomplikowanego urządzenia, które, zeskanowało siatkówkę w moim oku. Otworzyły się drzwi i ruszyłam na przód. Pokój nie był zbyt obszerny. Ściany pomalowane na ciemny brąz nadawały temu miejscu przytłaczający wygląd. Usiadłam na czerwonej kanapie stojącej na środku. Już po chwili usłyszałam odgłos otwieranych drzwi, przez które wszedł chłopak. Mimowolnie się odwróciłam, a nasze spojrzenia się skrzyżowały. Przez chwilę zatraciłam się w jego orzechowym spojrzeniu. Moja twarz zrobiła się fioletowa jak burak . Co za wstyd, natychmiast się odwróciłam. Mikers nie usiadł obok tylko stanął przy kanapie, jedną ręka opierają się o nią.
- Nie usiądziesz? - zapytałam starając się aby w moim głosie nie dało się wyczuć żadnych emocji, jednak nie do końca mi to wyszło.
- Nie dzięki, postoję i tak zaraz wracamy - uśmiechnął się miło, ale dobrze wiedział, że to co zaraz usłyszymy nie będzie miłe. W tym samym momencie przed nami włączył się ogromny ekran. Pojawił się na nim straszy mężczyzna, którego widziałam już 1000 razy, ale nie miałam pojęcia kim jest, po za tym, że naszym dowódcą. Nie patrzył na nas. Było to przygotowane wcześniej nagranie. Jego twarz nie wyrażały kompletnie nic, a tym bardziej radości.
- Witajcie agenci - rozpoczął mężczyzna.- Czeka was nowa misja lecz niczym nie będzie przypominała poprzednich. Poprzednie zadania były błahostkami. Teraz rozpoczniecie prawdziwe misje, dojrzałe i zabójcze - ciągnął dalej. Słuchałam w osłupieniu tego co mówił. On chyba żartował, a przynajmniej miałam takie wrażenie. Ostatnio omal nie zginęliśmy, a on mówi, że to będzie coś jeszcze gorszego! Od tamtej nocy cały czas nękały mnie koszmary, nie potrafiłam się pozbierać! Przestałam słuchać tego mężczyzny. myśli, które biegały w mojej głowie, wszystko zagłuszyły. Całe moje ciało zaczęło drżeć, a ja zrobiłam się biała jak kreda. Już po sekundzie Mikers siedział obok. Widział, jak źle znoszę każde następne słowo o nowej misji. Delikatnie złapał moją dłoń i zaczął gładzić kciukiem. Było to całkiem przyjemne, ale i bardzo mnie uspokoiło. Spojrzałam na niego i już wiedziałam, że godzinami mogłabym się wpatrywać w jego głębokie orzechowe oczy. Jego spojrzenie tak mnie uspokajało. Działało na mnie tak kojąco.
- Jestem tu z tobą - powiedział to bardzo cicho, tak żebym tylko ja to słyszała, choć w pokoju nie było nikogo poza nami. Nie mówił tekstów typu wszystko będzie dobrze, bo wiedział, że ja już od dawna w to nie wierzę. Uśmiechnął się ciepło, a ja odpowiedziałam mu tym samym. Byłam już spokojniejsza, wiedziałam, że jest tuż obok.
- Zabójcze węże i pająki, tego powinniście się bać - ponownie usłyszałam głos starszego mężczyzny. - W krainie Inków możecie się spodziewać  wielu pułapek i niebezpieczeństw lecz lasy równikowe to niezapomniany widok - chyba próbował nas pocieszyć, ale coś mu to nie wyszło. Minęło jeszcze parę chwil i ekran wygasł. Mikers jesczę chwilę trzymał moja rękę i dopiero po chwili puścił. Wstaliśmy i w ciszy skierowaliśmy się do wyjścia.

Szliśmy lasem ramie w ramie w ogóle się nie odzywając. Cisza stała się dręcząca więc postanowiłam zacząć rozmowę.
- Jak myślisz, co nas tam spotka? - zadałam pytanie nie mając pojęcia jakiej udzieli odpowiedzi. Chłopak wyglądał jakby układał w głowie, co mi powie.
- Nie potrafię tego określić - odpowiedział. - Mam nadzieję, że coś przyjemnego, w końcu to podobno najpiękniejsze miejsce na świecie. Tysiące kolorowych kwiatów, ale żaden nie tak piękny jak ty... - zerknął na mnie jakby obserwując moją reakcję. - Wodospady mieniące się tęcza i zachody słońca. Czy jest coś piękniejszego niż one ? - powiedział.
- Tak jest coś takiego.
- A co to? - zapytał, kompletnie nie spodziewał się mojej odpowiedzi.
- Twoje oczy.

Mam nadzieję, że rozdział wam się spodoba :* Przepraszam, że trwało to tak długo, ale obiecuję, że teraz zacznę dodawać regularnie. Postaram się trochę pomieszać i was czymś zaskoczyć Komentujcie misie! Juleczka

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz