Dopiero teraz zauważyłam białą, trochę zgniecioną kartkę leżącą na blacie.
Kochana córeczko!
Nie będzie nas dzisiaj na obiedzie ani kolacji. To wyjątkowa sytuacja. Na obiad możesz iść gdzieś na miasto. Tu masz 20$ na jakieś zakupy. Baw się dobrze! Kochamy Cię!
Mama i Tata
Wyjątkowa sytuacja, chyba raczej codzienność. Moich rodziców nigdy nie było w domu więc już zdążyłam się do tego przyzwyczaić. Ten weekend spędzę samotnie, bo Gwen wyjechała. Został jeszcze Mikers, ale go przecież nie zaproszę, chyba ...
Postanowiłam zrobić jakaś sałatkę owocowa, tylko dla siebie. Nie da rady żebym go zaprosiła. Co mu powiem? Poszłam do najbliższego sklepu. Na początek miód i jogurt naturalny. Teraz muszę znaleźć dział z owocami i warzywami. Jabłka, banany, gruszka, granat, pomarańcza i grejpfrut. Jeszcze truskawki do kompletu. Nagle przed moimi oczami pojawił się bukiet marchewek, przewiązanych kolorową wstążką, zawiązaną w idealna kokardkę.
- Ze startą marchewką będzie idealnie - powiedział dobrze znajomy mi głos.
- Mikers! - wykrzyknęłam na całe gardło. W jednej chwili oczy całego sklepu były zwrócone w moją stronę. Moja twarz przybrała kolor purpury.
- Nie wiedziałem, że mój widok tak cię ucieszy - patrzył na mnie uśmiechnięty. Nie potrafiłam w tej chwili wydusić z siebie ani słowa. Zauważył to i postanowił spokojnie kontynuować naszą rozmowę. Każdy w sklepi wrócił do swojego dawnego zajęcia.
- Dla kogo ta sałatka? - spytał tym swoim ciepłym głosem.
- Właściwie dla mnie, ale może dasz się skusić na deser ... - spojrzałam na niego. Wydawał się być zadowolony. - Oczywiście w moim domu - dokończyłam.
- Bardzo chętnie. Może być koło 15?
- Oczywiście - wewnątrz czułam się jak bym właśnie wygrała 1 000 000$.
- Zjawie się punktualnie. Miejmy nadzieję, że wywinę się rodzicom - już obrócił się w stronę wyjścia. - Bym by zapomniał! To dla ciebie. Bukiet ... marchewek. Do zobaczenia! - wyszedł. To był na prawdę uroczy bukiet.
Do spotkania zostały jeszcze 2 godziny. Postawiłam wodę na gazie. Stwierdziłam, że zrobię jeszcze galaretkę. Zabrałam się do obrania i pokrojenia owoców oraz starcia marchewki. Zabrało mi to dość dużo czasu, bo nie byłam zbyt doświadczoną kucharką. W końcu wymieszałam wszystkie składniki. Ułożyłam wszystko na stole, a serwetki poskładałam w wymysły origami. Wróciłam do kuchni i zorientowałam się, że zostało mi pół godziny, a zapomniałam włączyć wodę na galaretkę. Zaczęłam ją podgrzewać, a sama poszłam się przebrać na górę. Wybranie odpowiedniego stroju zajęło mi znacznie więcej czasu niż przypuszczałam. Postawiłam na sukienkę. Zaczęłam ściągać spodnie kiedy dobiegł mnie dźwięk gotującej się wody. Zdjęłam je do końca i szybko zbiegłam na dół, aby przygotować galaretkę. Malinowo truskawkowa wydała się odpowiednia. Wrzuciłam proszek, który powoli zaczął się rozpuszczać, a ja mieszałam go trzepaczką. Gdy wszystko trochę wystygło, przelałam galaretkę do pucharków. Włożyłam je do dużej miętowej lodówki i zamknęłam w środku. W tym samym momencie usłyszałam dźwięk dzwonka do drzwi. Przebiegłam dom w w jednej chwili. Nacisnęłam klamkę i pociągnęłam.
- Część - uśmiech Mikersa był większy niż zwykle. Na pewno cieszył się z deseru równie jak ja. Nagle jego mina zmieniła się w jednej chwili. Spojrzałam na siebie i już wiedziałam o co chodzi.
Stałam przed nim w samej koszulce!
Postanowiłam zrobić jakaś sałatkę owocowa, tylko dla siebie. Nie da rady żebym go zaprosiła. Co mu powiem? Poszłam do najbliższego sklepu. Na początek miód i jogurt naturalny. Teraz muszę znaleźć dział z owocami i warzywami. Jabłka, banany, gruszka, granat, pomarańcza i grejpfrut. Jeszcze truskawki do kompletu. Nagle przed moimi oczami pojawił się bukiet marchewek, przewiązanych kolorową wstążką, zawiązaną w idealna kokardkę.
- Ze startą marchewką będzie idealnie - powiedział dobrze znajomy mi głos.
- Mikers! - wykrzyknęłam na całe gardło. W jednej chwili oczy całego sklepu były zwrócone w moją stronę. Moja twarz przybrała kolor purpury.
- Nie wiedziałem, że mój widok tak cię ucieszy - patrzył na mnie uśmiechnięty. Nie potrafiłam w tej chwili wydusić z siebie ani słowa. Zauważył to i postanowił spokojnie kontynuować naszą rozmowę. Każdy w sklepi wrócił do swojego dawnego zajęcia.
- Dla kogo ta sałatka? - spytał tym swoim ciepłym głosem.
- Właściwie dla mnie, ale może dasz się skusić na deser ... - spojrzałam na niego. Wydawał się być zadowolony. - Oczywiście w moim domu - dokończyłam.
- Bardzo chętnie. Może być koło 15?
- Oczywiście - wewnątrz czułam się jak bym właśnie wygrała 1 000 000$.
- Zjawie się punktualnie. Miejmy nadzieję, że wywinę się rodzicom - już obrócił się w stronę wyjścia. - Bym by zapomniał! To dla ciebie. Bukiet ... marchewek. Do zobaczenia! - wyszedł. To był na prawdę uroczy bukiet.
Do spotkania zostały jeszcze 2 godziny. Postawiłam wodę na gazie. Stwierdziłam, że zrobię jeszcze galaretkę. Zabrałam się do obrania i pokrojenia owoców oraz starcia marchewki. Zabrało mi to dość dużo czasu, bo nie byłam zbyt doświadczoną kucharką. W końcu wymieszałam wszystkie składniki. Ułożyłam wszystko na stole, a serwetki poskładałam w wymysły origami. Wróciłam do kuchni i zorientowałam się, że zostało mi pół godziny, a zapomniałam włączyć wodę na galaretkę. Zaczęłam ją podgrzewać, a sama poszłam się przebrać na górę. Wybranie odpowiedniego stroju zajęło mi znacznie więcej czasu niż przypuszczałam. Postawiłam na sukienkę. Zaczęłam ściągać spodnie kiedy dobiegł mnie dźwięk gotującej się wody. Zdjęłam je do końca i szybko zbiegłam na dół, aby przygotować galaretkę. Malinowo truskawkowa wydała się odpowiednia. Wrzuciłam proszek, który powoli zaczął się rozpuszczać, a ja mieszałam go trzepaczką. Gdy wszystko trochę wystygło, przelałam galaretkę do pucharków. Włożyłam je do dużej miętowej lodówki i zamknęłam w środku. W tym samym momencie usłyszałam dźwięk dzwonka do drzwi. Przebiegłam dom w w jednej chwili. Nacisnęłam klamkę i pociągnęłam.
- Część - uśmiech Mikersa był większy niż zwykle. Na pewno cieszył się z deseru równie jak ja. Nagle jego mina zmieniła się w jednej chwili. Spojrzałam na siebie i już wiedziałam o co chodzi.
Stałam przed nim w samej koszulce!
Mam nadzieję, że spodoba wam się nowy rozdział :) Proszę o komentarze. Juleczka ♥
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz